Po piwie legalnie na rowerze?

Administrator - dodano 20 sierpień 2010

Jazda na rowerze nawet po małym piwie może mieć tragiczne skutki, i nie mam na myśli tutaj jakichkolwiek kolizji drogowych. Jak w jednym z artykułów podaje Rzeczpospolita: „Tysiące osób ma wyroki za prowadzenie po alkoholu. Nowe przepisy miałyby zmienić tę sytuację Dziś wyroki za jazdę w stanie nietrzeźwości odsiaduje w Polsce prawie 2 tys. rowerzystów, kilkuset czeka w areszcie na odbycie kary, a blisko 40 tys. ma wyroki w zawieszeniu”.

Według obecnego prawa rowerzysta który ma między 0,2 a 0,5 promila alkoholu we krwi (tzw. stan po użyciu alkoholu), odpowiada za wykroczenie i grozi mu areszt do 14 dni albo grzywna. W takiej sytuacji sąd obligatoryjnie orzeka zakaz prowadzenia pojazdów. Natomiast jeżeli rowerzysta ma ponad 0,5 promila alkoholu we krwi (tzw. stan nietrzeźwości), popełnia przestępstwo określone w art. 178a § 2 k.k. i grozi mu grzywna, ograniczenie wolności albo do roku więzienia. Ponadto na podstawie art. 42 § 2 k.k. sąd obowiązkowo (obligatoryjnie) orzeka wobec takiej osoby zakaz prowadzenia pojazdów. Różnica pomiędzy stanem po spożyciu alkoholu a stanem nietrzeźwości polega na tym, że w wypadku wyroku za przestępstwo minimalny czas, na jaki odbiera się prawo jazdy, wynosi rok, a w razie wykroczenia sześć miesięcy.

Rowerzyści w kwestii liberalizacji prawa dotyczącego alkoholu i rowerzystów są mocno podzieleni. Część rowerzystów jest zaniepokojona tym stanem prawnym i chcą zmiany przepisów na łagodniejsze. Ta grupa znalazła również swojego sprzymierzeńca w Sejmie. Jest nim poseł Artur Gierada (Platforma Obywatelska), który mówi „jestem bardzo kategoryczny jeśli chodzi o karanie pijanych użytkowników dróg. Oczywiście nie chodzi mi tylko o kierowców samochodów, ale również o rowerzystów, którzy szczególnie na terenach wiejskich potrafią być prawdziwą plagą. Jednak w proponowanych przeze mnie zmianach nie ma mowy o akceptacji takich zachowań”. Poseł Gierada jednak uważa za przesadne karanie rowerzystów, którzy np. w nadmorskich miejscowościach zechcą zjeść rybę z frytkami i wypić do tego jedno piwo. Niestety bywa też i tak, że policja upatruje sobie rowerzystów przy pobliskich barach by podnieść sobie wyniki z dyżuru.
Jednym z argumentów, który poseł podkreśla, to fakt, że w porównaniu z innymi krajami UE nasze przepisy nawet po wprowadzeniu proponowanych przez niego zmian, pozostają i tak bardzo radykalne. Dla porównania w Niemczech dopuszczalna zawartość alkoholu we krwi dla rowerzysty wynosi 1,6‰ (limit absolutny), Francja (bardziej restrykcyjne kary dla kierowców niż w Polsce) rowerzystów w ogóle nie kara do poziomu 0,5‰ a od 0,5 – 0,8 ‰ niewielką grzywną. Jeszcze większą swobodę mają użytkownicy jednośladów w Wielkiej Brytanii, nie istnieje tam żaden ustalony limit zawartości alkoholu we krwi, po przekroczeniu którego nie można prowadzić roweru.

Zmiany proponowane przez świętokrzyskiego Posła miała by dotyczyć jedynie rowerzystów mających we krwi do 0,5 ‰ alkoholu, natomiast ci w stanie nietrzeźwości byli karani z pełną surowością. Jednak o losach projektu zmian przepisów zdecyduje najpierw PO, a potem wszyscy posłowie. Jeżeli nie uda się zrealizować tych zmian, to zapewne powstanie projekt obywatelski.

(PM)